Podsumowanie 2017 roku

 

Do końca roku pozostały nam już ostatnie godziny, a w związku z tym postanowiłam przygotować małe podsumowanie tego roku. Minione 12 miesięcy były dla mnie bardzo intensywne, dużo się działo i praktycznie osiągnęłam więcej niż mogłoby mi się wydawać.

Styczeń

Początek roku zaczął się raczej standardowo. Przedostatni semestr moich studiów, a w związku z tym także musiałam ogarniać swoją pracę licencjacką, a także ogarniać się do egzaminów. Był to także miesiąc, w którym postanowiłam poszukać pracy, ponieważ w ostatnim semestrze miałam zajęcia tylko w środy. Na początku planowałam znaleźć pracę w jakichś sklepach odzieżowych, ponieważ nie miałam żadnego doświadczenia. Jednak trochę „dla beki” wysłałam CV do jednej firmy, która szukała stażysty na stanowisko social media. Nie uwierzycie.

Luty

Rozpoczęłam staż w agencji interaktywnej i rozpoczęłam doszkalanie się z zakresu social media. Nauczyłam się tworzyć kampanie, zarządzać profilami, a także planować i tworzyć strategie dla firm. Wiedza, którą zdobyłam pozwoliła mi się dalej rozwijać, a miesiąc w tej firmie minął mi bardzo szybko. Wraz z końcem lutego zakończył się także mój staż. Jednak luty to moja pierwszą duża współpraca. Zostałam wtedy ambasadorką firmy Babyliss i testowałam lokówkę, która służy mi do dziś.

Marzec

Po zakończonym stażu postanowiłam poszukać pracy na stanowisku specjalisty ds. social media. Udało się i rozpoczęłam pracę w jednej z krakowskich agencji. Po sesji przyszedł także powrót na studia, który skupiał się głównie na pisaniu pracy licencjackiej. Wiadomo, że nigdy to nie idzie tak jak powinno i moje pisanie odwlekałam długo w czasie. Z jednej strony było to spowodowane zmęczeniem po pracy, z drugiej strony promotorka wcale nie pomagała.

Kwiecień i Maj

To miesiące, które bardzo zlały mi się ze sobą. Poświęcałam się swojej pracy, skupiałam się na ostatnich zaliczeniach. W maju także zmieniono nam promotorkę, która okazała się niekompetentną osobą. Końcówka maja pokazała, że napisanie pracy licencjackiej w tydzień jest możliwe. Serio. 

Czerwiec

Tutaj zaczęło być poważnie. Moja praca licencjacka wymagała paru korekt, a następnie trzeba było ją wydrukować i dopilnować wszystkich terminów takich jak złożenie pracy do sekretariatu a także oddanie jej do systemu antyplagiatowego. Praca została obroniona na 4. Tym oto sposobem zakończyłam studia na kierunku pedagogika społeczno-opiekuńcza na UJ. W dzień przed moją obroną przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania. Po trzech latach wynajmowania pokoju nareszcie zdecydowaliśmy na wynajem kawalerki. Nawet nie wyobrażacie sobie jaki ogromny jest przeskok z 13 metrów kwadratowych na 28 + balkon + piwnica. Serio. A dodatkowo to, że mieszkasz sam i nie musisz zwracać uwagi na innych współlokatorów. No chyba, że na Kamila. W końcu razem wynajmujemy to mieszkanie.

Lipiec

Ten miesiąc rozpoczął się nową pracą w jednej z krakowskich firm. Wtedy zauważyłam jak wiele nauki przede mną. Miałam to szczęście, że trafiłam na wspaniałych ludzi, którzy pomagali mi rozwijać wiedzę. Lipiec był bardzo intensywnym miesiącem. Wybraliśmy się na weekend na kajaki i akurat pogoda nam sprzyjała. Kolejny weekend przedłużyliśmy i wybraliśmy się do mojej kuzynki do Gdańska. Pogoda była fantastyczna, a siedzenie na plaży to fantastyczny relaks. To już kolejny raz kiedy byliśmy w tym mieście i utwierdziliśmy się w jednym – Gdańsk to miasto, w którym bardzo chcielibyśmy zamieszkać. Dodatkowo wyjazd do Gdańska zbiegł się z bardzo ważną datą – minęło 5 lat odkąd spotykamy się z Kamilem.

Sierpień

To stosunkowo spokojniejszy miesiąc. Pierwszy weekend spędziliśmy w Zakopanem. Swoją drogą uwielbiamy to miasto i nie tylko. Chodzenie po górach to dla mnie wielka frajda, szczególnie gdy wspinasz się, widzisz przepiękną panoramę miasta, a Twój telefon traci zasięg. Przynajmniej raz w roku, albo zimą albo latem jesteśmy w Zakopanem żeby naładować baterie.

Wrzesień

Odebrałam dyplom i suplement, a to oznacza, że oficjalnie zostałam panią licencjat. Wrzesień to też jeden z moich ulubionych miesięcy. Mogę podziwiać jak powoli liście zmieniają swój kolor. Także w tym roku na moim balkonie zagościły wrzosy. Ale zapomniałam powiedzieć dlaczego to mój ulubiony miesiąc – mam wtedy urodziny. W tym roku skończyłam 22 lata. Czy to duży czy to mało, nie wiem. Wiem, że na pewno się na tyle nie czuje, a jak na ten wiek na pewno wiele już osiągnęłam.

Październik

Mimo, że z Kamilem jesteśmy od ponad 5 lat parą, to dopiero w październiku pierwszy raz wybraliśmy się za granicę. Spędziliśmy wspaniałe 3 dni w Wiedniu, a o tym mogliście przeczytać w jednej z notek. Zdecydowanie to był fantastyczny czas. Dodatkowo w październiku rozpoczęłam studia magisterskie. Aby nie kolidowały z moją pracą, rozpoczęłam je w trybie niestacjonarnym. Niestety – myślałam, że zajęcia będą tylko w sobotę i niedzielę, ale okazało się, że zajęcia mam też w piątek od 16 do 20. Tak, w tym momencie możecie mi współczuć.

Listopad

1k na instagramie! Całe 1000 osób, które obserwują moją twórczość. To niesamowite, że to co robię tak Wam się podoba. Jestem strasznie z tego zadowolona. Dodatkowo w listopadzie wybrałam się na pierwszą od daaawna sesję zdjęciową. Była to sesja z Patrycją, po której odżyłam i uświadomiłam sobie jak bardzo uwielbiam fotografowanie. Na następną sesję wybrałam się z moją przyjaciółką. Wtedy zrobiłyśmy zdjęcia wieczorem na krakowskim rynku. Jedno z marzeń zostało spełnione. Dodatkowo przełamałam się i nagrałam swój pierwszy filmik na YouTube. Mam nadzieję, że przyszły rok będzie równie obfity w zdjęcia, posty jak i nowe filmy. 

Grudzień

W tym miesiącu miałam troszkę zwolnić, ale postanowiłam dać z siebie jeszcze więcej. Początek grudnia to dwie sesje: z Olą i Pauliną. Dodatkowo udało mi się wziąć przed obiektyw moją siostrę i trochę pokombinować z ustawieniami. Następnie podczas wypadu na kawkę z Klaudią postanowiłyśmy zrobić kilka zdjęć. Zawsze chciałam zrobić zdjęcia w restauracji – tym razem się udało. No i takim sposobem nastały święta a wraz z nimi – 10 dni urlopu. To moje najdłuższe wolne od roku. Serio. Nie zrozumie tego nikt, dopóki nie zacznie chodzić do pracy. To nie studia, że masz nieobecność, którą można wykorzystać. A teraz mogłam odpocząć. Wyłączyłam się na trzy dni z mediów. Nie robiłam nic, tylko cieszyłam się wolnym czasem, który mogę spędzić z bliskimi. A dzień po świętach poszłam na sesje z Weroniką. Efekty będziecie mogli zobaczyć już po nowym roku.

Tak właśnie wyglądał mój 2017 rok. Dużo się działo, wiem, że dałam z siebie 200% i jestem z siebie bardzo zadowolona. Wiem też, że przyszły rok będzie jeszcze lepszy i na pewno zrealizuję wszystkie swoje marzenia.

Koniecznie dajcie znać jaki był Wasz 2017 rok i jakie cele udało Wam się zrealizować. Tymczasem życzę Wam udanej zabawy sylwestrowej i szczęśliwego nowego roku!